piątek, 19 kwietnia 2013

Wiosenne Wędzenie

Chyba każdy w tym roku narzekał na zimę, która nie chciała odejść. Ja też miałam po dziurki w nosie tej zimowej aury i z utęsknieniem czekałam na pierwsze ciepłe dni a one jak na złość nie chciały przyjść. Zwiastunów wiosny też nie było widać. Nasze osiedlowe bocianie gniazdo długo stało puste. Te szare dni były dla mnie męką bo jestem stworzeniem ciepłolubnym, które najlepiej funkcjonuje w długie ciepłe słoneczne dni. Zima nie chciała odpuścić a ja czułam, że coraz bardziej brakuje mi energii jaką dać mogą tylko pełne słońca wiosenne dni.
W czasie kiedy ja marzyłam o wiośnie, mój mąż zniknął na cały weekend w piwnicy. Nasza kuchnia stała pusta, cicha i nie za wiele się w niej działo. Michał nawet obiad jadł w piwnicy i kiedy poszłam mu go zanieść usłyszałam wyraźnie że pukpuki przeniosły się pod ziemię:) Zza drzwi naszej piwnicy dobiegały odgłosy intensywnej pracy stolarskiej, a mój mąż ogarnięty pasją tworzenia zjadł obiad w pośpiechu i powiedział, że wróci do domu na wieczorną kąpiel Karolci. Nie byłam nawet zła bo wiem że z męską naturą nie ma co walczyć, tym bardziej, że wiem ile radości dało mu tworzenie tego tajemniczego urządzenia które powstawało w piwnicy. Dla mnie ów sprzęt trochę przypominający skrzynię a trochę szafkę długo był czymś zupełnie zbędnym w naszym domu. Domowa wędzarnia bo na tym pracował Michał wydawała mi się szalonym pomysłem. Byłam jak zawsze w przypadku pomysłów mojego męża sceptycznie nastawiona. Przez kilka dni temat wędzarni był naszym domu stale obecny bo Michał zasypywał mnie informacjami technicznymi i swoimi dylematami związanymi z wykonaniem wędzarni. Szczerze powiem nie potrafię powtórzyć wszelkich detali związanych z jej konstrukcją wiem tyle wykonana jest z drewna z drzewa liściastego, dym wytwarza się przez grzałkę na której spalają się wiórki. Mąż zamontował kółka więc łatwo ją przemieszczać, dzięki czemu idealnie sprawdza się na działce i tarasie.
Nasza wędzarnia
 
Kiedy wędzarnia była gotowa przyszedł czas na pierwsze testowe wędzenie które zbiegło się z nastaniem wiosny. Pierwsze ciepłe dni powitaliśmy puszczając dymka i delektując się pyszną kiełbasą i kabanosami. Muszę się przyznać, że mój Michał jak zawsze miał rację wędzarnia, którą zbudował, sprawdza się rewelacyjnie. Do tej pory wędzenie odbywało się u nas w najbardziej prosty sposób czyli w beczce. Nasza nowa wędzarnia pozwala na większą kontrolę  nad  procesem wędzenia. W naszej kuchni znowu zapanował rwetes a produkcja wędlin i wyrobów mięsnych ruszyła pełną parą. Od tej chwili wiosna będzie mi się chyba już zawsze kojarzyć z zapachem pysznego wędzonego mięsa.
Mam nadzieje, że zachęcę Was do samodzielnego wędzenia to naprawdę nie jest trudne. Jeśli macie jakieś pytania piszcie, chętnie podzielimy się z Wami naszymi doświadczeniami. Już niebawem podzielę się z Wami naszymi przepisami a tymczasem ruszam na wiosenny spacer w deszczu z moimi dziewczynkami...


Wiosenne Wędzenie