W piątek przy śniadaniu zorientowałam się, że Martynka weszła w etap zadawania pytań. W ciągu kilkunastu minut zapytała o to ile kosztuje pomidor, co to jest kawa zbożowa aż w końcu jedząc kanapkę spytała:
- Mamo jak się robi mafło? (chodziło o masło oczywiście)
Odpowiedziałam zgodnie z prawdą że z mleka zbiera się śmietanę a z niej robi masło.
- Mamo zrobimy mafło w domu?- padło kolejne pytanie. A ja stwierdziłam, że nasza córka jest niedorodnym dzieckiem swoich rodziców, którzy bez przerwy siedzą w kuchni i robią cuda wianki. Szybko też przeanalizowałam swoją wiedzę na temat produkcji masła i przypomniała mi się tylko jedna rzecz. Moja młodzieńcza wpadka kulinarna, kiedy to przesadziłam z ubijaniem śmietany i zrobiło mi się pioruńsko słodkie masło:). Obiecałam Martynce, że oczywiście spróbujemy zrobić masło w domu i zaraz po śniadaniu zrobiłam szybki rekonesans w Internecie. Przy okazji znalazłam bardzo fajny blog, który szczerze polecam. Jego autorka też piecze pieczywo ale ja przy jej doświadczeniu jestem przedszkolakiem wyczytałam że ma dziewięcioletni zakwas! Jeśli macie chwilkę zajrzyjcie na http://kuchennepogawedki.blogspot.com . Właśnie tam znalazłam informacje o domowej produkcji masła, które tylko potwierdziły moją wiedzę i zachęciły jeszcze bardziej do pokazania mojej Martynce jak się robi masło.
W czasie spaceru z dziewczynkami zakupiłam śmietanę 36% dokładnie uprzednio czytając etykietę. Nie chciałam aby w śmietanie były jakiekolwiek dodatki, które mogłyby popsuć efekt. Tak więc odrzuciłam te, które były dosładzane albo zagęszczane . Kupiłam pół litra śmietany i po powrocie ze spaceru i obowiązkowej drzemce dziewczynek pełne energii przystąpiłyśmy do pracy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Wasze opinie są dla mnie bardzo cenne piszcie więc:)